O autorze
Krysia

Od małego latała po kuchni w poszukiwaniu nowych smaków. Podglądając rodzinę stawiała pierwsze kroki w gotowaniu. Na studiach postawiła na kulturoznawstwo co zaowocowało półtoraroczną podróżą z plecakiem po Azji, która dodała jej tyle odwagi że postanowiła po powrocie zostać kucharzem. Tak też się stało. Publicznie gotuje, bloguje i cieszy się życiem, życząc wszystkim smacznego!

Kaptse - tybetańskie ciastka konkurujące z polskim faworkami

kaptse
kaptse
Bedąc na kursie kuchni tybetańskiej w Dharamsali nie mogłam uwierzyć, że mimo tylu różnic kulturowych mamy takie same ciastka! U nich nazywane kaptse a u nas faworkami.

Gdy nasz nauczyciel z dumą pokazał nam trick z zawijaniem ciasta nie mogłam się powstrzymać by opowiedzieć wszystkim krótką historię polskiego faworka i naszego wspaniałego tłustego czwartku. Widownia była zaskoczona i chyba uznała Polskę za kraj małych obżartuchów przez fakt, że mamy 24 godzinny przykaz jedzenia słodko i tłusto, a każdy prześciga się w ilości zjedzonych pączków! Wybrnęłam stwierdzając, że Tybetańczycy swoje ciastka jedzą na co dzień a my faworki tylko od święta.



Forma ciastek jest identyczna do naszych jednak już po pierwszym gryzie różnią się znacznie. Nasze są kruche i bardzo delikatne, tybetańskie lekko kruche z zewnątrz i bardzo miękkie w środku. Faworki zdecydowanie najbardziej lubię z cukrem pudrem i kawą zaś kaptse wchodzą najlepiej z dżemem i mleczną herbatą.

Składniki:

• 400g. mąki pszennej typu “00”
• 3 łyżki brązowego cukru
• 8 łyżek wody
• 2 jajka
• 5 łyżek oleju słonecznikowego
• pół litra oleju do smażenia

Do miski przesiej mąkę. Do drugiej wbij jajka i dodaj cukier, olej i wodę. Dobrze wszystko wymieszaj i przelej do mąki. Następnie wyrabiaj ciasto przez około dwie minuty i daj mu odpocząć prze kolejne 5. Po tym czasie na oprószonym mąką blacie rozwałkuj ciasto na mniej więcej 2 milimetry i pokrój w pasy o szerokości 2 cm. Kolejna część to nadawanie im figlarnego kształtu. Każdy pas ciasta przekrój na 8 cm kawałki i w każdym z osobna zrób nacięcie na samym środku uważając przy tym by nie rozciąć go do końca. Ostatni ruch to przełożenie krótszego boku przez powstały otwór.


Kształt gotowy, teraz wystarczy usmażyć kaptse na głębokim, rozgrzanym tłuszczu. Powinny być gotowe jak tylko zrobią się ładnie złote. Mi osobiście bardzo smakowały z dżemem śliwkowo jagodowym i wspomnianą wcześniej mleczną herbatą. Czuje jednak przez skórę, że miód i sezam były by czymś idealnym do tych ciastek.

Smacznego,
Krysia
Trwa ładowanie komentarzy...